kup bilety online

Prasa o nas

„Ciągle bawi i pasjonuje mnie to, co robię”. Ewa Szykulska o byciu aktorką

Popularność zyskała już w latach 70. i 80. XX wieku, grając w takich filmach jak „Hydrozagadka”, „Kariera Nikodema Dyzmy”, „Vabank” czy „Jan Serce”. Ewa Szykulska dała się też poznać jako aktorka telewizyjna (m.in. seriale „Lokatorzy” i „Sąsiedzi”) i teatralna, występując przez lata na kilku warszawskich scenach. W tej chwili wciela się ona w rolę Starej w sztuce Eugène’a Ionesco – „Krzesła”. Wystawia ją na deskach stołecznego Teatru Polonia Piotr Cieplak, a na scenie Szykulskiej partneruje Leon Charewicz.

Co symbolizują tytułowe „Krzesła”?

Na krześle, jak wiadomo można przysiąść i być w stanie spoczynku. W sztuce poza nami, dwójką staruszków, są one puste, ale zawsze mogą być zapełnione ludźmi. My również możemy być jednocześnie różnymi postaciami. Tu już musi zadziałać wyobraźnia widzów. Ja akurat od zawsze nie cierpiałam pytania: co autor chciał powiedzieć, co miał na myśli?

Sztuka, choć napisana przez Eugene’a Ionesco ponad pół wieku temu, ciągle nie traci na aktualności. Dlaczego?

Ja jestem tylko przekaźnikiem, sznurem, przez który płynie prąd. To widzowie muszą sami ocenić aktualność tego tekstu. Sama się zastanawiam, jaki będzie odbiór, co ludzie z tego wyniosą, jakich emocji doznają. Mówi się, że to teatr absurdu i do takiej kategorii zaliczana jest ta sztuka. Myślę, że ten absurd, chaos istniał zawsze i dalej trwa.

Pewien krytyk teatralny zwrócił kiedyś uwagę na to, że to tekst o starości. Problem starzenia, tak samo jak teraz, istniał też w 1951 roku. Było to zaledwie kilka lat od wojny, po której zostali niemal starcy i była luka pokoleniowa. Dla Ionesco to miało znaczenie. Zresztą to widać, że starość ekscytuje i dlatego odnosi się do niej w sposób przychylny.

Czy ciągle powtarzane przez bohaterów wspomnienia i anegdoty mają przykryć ich strach przed odchodzeniem?

Wszystkie lęki powodują kolejne. Każdy wrażliwy człowiek boi się pewnych rzeczy, myśli o nich, bo są niewiadomą. Jasne, że oni się boją, ale pomimo młodego wieku Pan też powinien się bać. To nie znaczy jednak, że trzeba się chować. Tu nie chodzi o strach, ale o pokonywanie strachu.

Niektórzy zarzucają, że w spektaklu nic się nie dzieje…

A gdzie wyobraźnia? To przecież dwójka idealistów, utopistów, szaleńców, którzy podtrzymują się za dwie ręce, żeby nie upaść. Tam cały czas jest buchająca starcza miłość. Używając pamięci, oni reanimują własne mózgi, przez co cały czas są w ruchu, a ruch to życie. Są też lekko znarkotyzowani własną wyobraźnią.

Na ile utożsamia się Pani z graną przez siebie bohaterką?

Ona to ja, oczywiście w pewnym sensie. Czuje moimi organami wewnętrznymi, patrzy moim okiem, mówi moimi strunami głosowymi. My aktorzy dajemy życie i energię naszym postaciom, dlatego taka fajna jest zabawa w teatr, w sztukę. Mówi się, że jesteśmy wiecznymi dziećmi, więc co jakiś czas bawimy się w przebieranki fizyczne i psychiczne. Zakładamy nową skórę na dwie godziny, potem ją zdzieramy, nieraz z trudem i wracamy do gotowania pomidorowej.

Wówczas już nie miewa Pani takich przemyśleń jak bohaterowie sztuki?

Staram się ich nie mieć, chociaż nie jest to proste. Jak się w życiu z kimś kłócimy, a potem się godzimy, to opary tej kłótni i tak gdzieś w głowie zostają. Nie ma co się zastanawiać, czy była ona potrzebna czy nie, ważne, że była. Wszystko, co się wydarza w życiu widocznie jest nam potrzebne.

Ja zresztą jestem taka aktorka nie-aktorka i to całkiem świadomie. Najważniejsze jest to, że ciągle bawi i pasjonuje mnie to, co robię. Nie zawsze oczywiście, bo nie można przez cały czas żyć cudzym życiem.

http://kulturawokolnas.pl/ciagle-bawi-i-pasjonuje-mnie-to-co-robie-ewa-szykulska-o-byciu-aktorka/

 

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2018 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni