kup bilety online

Komunikat prasowy

ZAPISKI Z WYGNANIA, CZYLI „CZY WY O TAKICH RZECZACH WIECIE?”

Włodzimierz Neubart | 27.04.2018

Spektakl z kategorii tych, na temat których nie ma się co rozpisywać. Ich recenzję powinny stanowić dwa fakty: bilety wyprzedane na miesiące do przodu i ilość pomiętych, wilgotnych chusteczek wynoszonych przez widzów z teatru. I w zasadzie nic więcej mówić nie trzeba! „Zapiski z wygnania” w reżyserii Magdy Umer stanowią adaptację niezwykłych wspomnień Sabiny Baral, kobiety, która pięćdziesiąt lat temu przeżyła przymusową emigrację z Polski, tracąc bezpowrotnie cały swój świat. Spektakl ten to nie tylko wzruszające wspomnienie tamtych wydarzeń, ale też rozpaczliwy krzyk o to, by świat się opamiętał (choć paradoksalnie Krystyna Janda nawet na chwilę nie podnosi tu głosu). Trudno się ogląda tak intymne przedstawienie grane jak przez taflę szkła. Przez kilka chwil chciałem nawet marudzić, a potem zrozumiałem, że Magda Umer musiała tę ścianę stworzyć, żeby Krystyna Janda nie rozsypała się z emocji przed widzami. I że utrudniła jej pracę maksymalnie, bo przecież artystka, będąc odgrodzona od publiczności, czuje jej obecność, rozumie, że ta przeraźliwa, aż sycząca cisza - to absolutne zrozumienie i jedność. Ta świadomość też może działać z przerażającą siłą. A jednak Janda, na przekór wszystkiemu, znów wygrała. Mało tego, ta tafla jest potrzebna nam, widzom, byśmy poczuli, jak to jest wiedzieć, że gdzieś tam, jest ktoś, kogo lubimy, cenimy, za kim tęsknimy, ale ktoś nam odebrał możliwość bezpośredniego kontaktu.

Niespecjalnie podoba mi się finałowa sekwencja filmowa, która owszem – wstrząsa widzami, tylko nie wiem, czy tego samego efektu nie dałoby się osiągnąć innymi środkami. Wszystko inne – ocenić muszę jako majstersztyk. To, że komentarz do słów Sabiny Baral wyrażany jest przez Jandę spojrzeniami, westchnieniami, załamaniem rąk, zapaleniem papierosa, kilkoma krokami – więcej mówi o tym, jak głęboko je przeżyła niż gdyby miotała się w szale po całej scenie. Widzowie mają podobnie – już same słowa zabijają, a ten wymowny, choć kobiecy i delikatny, całkowicie niewerbalny komentarz – dodatkowo uruchamia emocje.

Jak daleko stąd, jak blisko? Janda stoi zaledwie kilka metrów od nas, obok gra orkiestra, a ma się wrażenie, że to świat, który nigdy nie będzie na wyciągnięcie ręki. Kiedy się wreszcie zrozumie, że ta półprzezroczysta kurtyna nie podniesie się już do końca przedstawienia, wzruszenie bierze górę.

„Zapiski z wygnania” wcale nie mają na celu otwierania ran ludzi, którzy pół wieku temu doświadczyli niezawinionego zupełnie zła (zresztą dla wielu rany te nie nigdy się nie zagoiły). To raczej próba uzmysłowienia ludziom, do czego prowadzą pewne słowa czy zachowania. Po tylu latach okazuje się, że wielu jakby zapomniało, do czego prowadzi antysemityzm, inni, którzy nie pamiętają tamtych czasów, płyną zaś z prądem wydarzeń, zachwyceni hasłami o wielkiej patriotycznej postawie…

„Zapiski z wygnania” w teatrze stają się opowieścią o życiu ludzi, którym zgotowano traumę niemal nie do przejścia. W ich kraju nie szalała wojna, a mimo to musieli z niego wyjechać, zostawiając niemal wszystko, co mieli (i – niestety – także wszystkich). Pożegnanie z ojczyzną wypadło wyjątkowo dramatycznie. Sam wyjazd, poprzedzony urągającymi godności „emigrantów” wydarzeniami, był końcem wszystkiego, co do tamtej pory znali. Przed nimi jawiło się jakieś inne, nieznane życie, na spotkanie z którym jechali emocjonalnie wyczerpani. Cały ich dobytek, przechodził w obce ręce (ileż jest świadectw o bogacących się nagle w tamtym okresie urzędnikach i celnikach). Dowiadujemy się, że aby móc jakoś sobie poradzić z tym wszystkim, trzeba było popełnić wewnętrzne samobójstwo. Tylko skąd czerpano na to siły? Bo przecież w Polsce zostawali przyjaciele, miłości, znajomi, domy i sprzęty, ba, nawet groby bliskich. Bilet wszakże był tylko w jedną stronę, więc trzeba było zrozumieć, że nie ma już powrotu. I to najważniejsze pytanie: dlaczego? Za co to wszystko?

Będzie w spektaklu tyle momentów, przy których na twarzach widzów pojawi się niedowierzanie, potem smutek i taka wzruszająca ludzka solidarność. Bo przecież to jest rzecz o tych, którym działa się potworna krzywda. Za nic. Dowiemy się, że nawet zwykły plan miasta staje nagle dokumentem państwowym, że własnych zdjęć nie można zabrać, pamiątek, świadectw, ba nawet pamiętnika nastolatki, bo to ważny dla kraju „rękopis”. Dlaczego? Tak po prostu, bo można to było ludziom zrobić. Bo taki był czas. Bo jeszcze można się było na tych Żydach dorobić… „Robili z nami co chcieli” – padnie ze sceny. I nie trzeba będzie mówić więcej, żeby słowa te zrozumieli wszyscy obecni. Tyle że słowa padną, a po nich kolejne i kolejne. O tysiącach nikomu niepotrzebnych pieczątek, o upokorzeniu, o do ostatniej chwili trwających szykanach, o tym, że wyjeżdżając miało się tego wszystkiego serdecznie dość. A, dodajmy, to był wyjazd z własnej ojczyzny – do tego z biletem w jedną stronę…

„Zapiski z wygnania” to także spektakl o tym, co trzeba zrobić, żeby odbudować sobie świat, który zawalił się w kilka zaledwie miesięcy. O tym, że jednym się ta sztuka udała, innym – niekoniecznie. To głos kobiety, która odważyła się być szczęśliwa, mimo wszystko. Pisałem kiedyś, że człowiek potrafi czerpać wodę nawet z wyschniętej studni. To jest właśnie ten przypadek…

Przedstawienie w Teatrze Polonia uchyla drzwi do prawdy, że zło naprawdę żyje pod słońcem… Wypowiadanym przez Krystynę Jandę słowom Sabiny Baral towarzyszy chwilami uśmiech przez łzy. Bo to jest przecież dramatyczne wyzwanie rzucone tym którzy nie rozumieją. „Czy Wy o takich rzeczach wiecie?” – powinniśmy powtarzać przypominając zło, które miało miejsce pięćdziesiąt lat temu – wszystkim tym, którzy jakoś nie zauważają, że antysemityzm, uniwersalny język wszystkich faszystów świata, w ogóle nie powinien mieć miejsca. Mądry, potrzebny i przejmujący spektakl - przestroga. Zobaczcie koniecznie – właśnie teraz.

https://chochlikkulturalny.blogspot.com/2018/04/zapiski-z-wygnania-czyli-czy-wy-o.html?view=flipcard

 

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2018 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni