kup bilety online

Komunikat prasowy

Kosmos, miłość i teoria wielu światów, czyli ,,Konstelacje” w Polonii

www.pdf.edu.pl

Dziwna teoria ,,wielu światów Everetta” zakłada, że istnieje nieskończenie wiele kopii wszechświata, a wszystkie zjawiska zdarzają się w różnym wymiarze rzeczywistości. To, co może się zdarzyć, naprawdę się stanie. I tu nie chodzi o cierpliwość czy oczekiwanie. Chodzi o przeznaczenie, bo w miłości, jak i w życiu, nic nie dzieje się bez przyczyny. Nawet absurdalne lizanie łokci może mieć sens, jeśli na scenie gra Maria Seweryn i Grzegorz Małecki.

Dwie całkiem różne osobowości połączył przypadek. Grill, znajomi, impreza. Choć niezbyt oryginalny początek, warto zaczekać do końca. Marianne (Maria Seweryn) inteligentna i z poczuciem humoru, kosmolożka, wykłada na Uniwersytecie w Sussex. Z kolei Roland, bardziej praktyczny i okiełznany (Grzegorz Małecki), na co dzień trudni się pszczelarstwem. W dniu poznania nie zdają sobie sprawy, że ich romans będzie czymś więcej i przerodzi się w dojrzałe uczucie. Różne konstelacje zdarzeń decydują o ich losie. Ciekawa opowieść o miłości, która jest skłonna wybaczyć nawet zdradę. Opowieść o miłości, która nie boi się życia, ani śmierci, wreszcie wzruszająca historia o przemijaniu, chorobie i powolnym umieraniu.

Ogromny potencjał tekstu brytyjskiego dramatopisarza został przeniesiony na deski teatru w wielu miejscach na całym świecie, od Londynu po Nowy Jork. Do polskich realiów przeniósł ją reżyser Adam Sajnuk. Inspirację do napisania sztuki Nick Payne zaczerpnął z dokumentu ,,The Elegant Universe” autorstwa Briana Greene’a, który wylansował teorię wielu światów. Dość oryginalny to temat, dotyczący fizyki kwantowej, na dodatek zestawiony z wątkiem miłosnym. W życiu możliwych jest kilka scenariuszy, o czym przekonuje zastosowana konwencja spektaklu oparta na wariancjach oraz licznych powtórzeniach scen. Zabawa konwencją powtórzeń jest ciekawym zabiegiem wprawiającym sztukę w rytm. Muzyka, grana na żywo przez Michała Lamżę oraz Gwidona Cybulskiegio też robi swoje, co więcej nadaje ona tempo dialogom i scenom.

Bardziej niż scenografię odczułam emocje, ta scena naprawdę tętniła energią, za sprawą znakomitej obsady z Marią Seweryn na czele. Uwielbiam obserwować kobiety na scenie. Maria Seweryn to sztuka sama w sobie, z pewnością zacięcie aktorskie odziedziczyła po matce, Krystynie Jandzie. Energiczne, prowokacyjne, inteligentne i niezależne kobiety zazwyczaj przyćmiewają facetów na scenie. Trochę tak było albo właśnie tak miało być. Niemniej, Grzegorz Małecki doskonale sprawdził się w roli pszczelarza w miłosnym duecie z Marią. Drugorzędną sprawą zatem stała się scenografia czy kostiumografia. Scenografia minimalistyczna, zawierająca w sobie jedynie zwisające z sufitu żarówki, na sznurach różnej długości, które w połączeniu z przeciwległymi lustrami sprawiały wrażenie konstelacji gwiazd. Sukienka aktorki, utrzymana w kolorze planety, to z kolei też nawiązanie do kosmosu. Może Wenus? Ciekawe czy taki zamysł miała Katarzyna Adamczyk.

Spektakl jest nie tylko studium nad miłością, zdeterminowaną przez przeznaczenie, ale także rozprawą na temat przemijania i śmierci. Mówi też o tym, że we wszechświecie czas jest nieokreślony, a to co ma się stać prędzej czy później nastąpi. W oryginalny sposób reżyser za sprawą aktorów udowadnia, że bardziej niż słowa, liczą się emocje w nich zawarte. Mocną stroną tego widowiska jest przede wszystkim gra aktorska na najwyższym poziomie, oryginalny tekst, przeplatany z muzyką na żywo. Światło i kostiumografia stanowi już tylko dopełnienie tego wysoce udanego spektaklu. U mnie obyło się bez łez wzruszenia, ale za to, ku uciesze, ogromną dawką humoru i podniecenia.

 

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2019 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni