kup bilety online

Komunikat prasowy

Gwałtu, co się dzieje!

Jacek Cieślak, Rzeczpospolita nr 98/27.04.

Z najnowszej premiery Teatru Polonia wyszedłem zażenowany. Bo lubię Fredrę. Cenię autora "Pana Jowialskiego" za teatralną magię, humor, wspaniałe charaktery. Za to, że pięknie bawił się polszczyzną i miał do wszystkiego galicyjski dystans. Oczywiście na Fredrę w Polsce się narzeka. Jak na wszystko. Że przestarzały, konwencjonalny. Ale tylko wtedy, gdy wystawia się go nieudolnie. Im więksi artyści - tym lepiej widać, że Fredro jest teatralnym mistrzem. Pamiętam spektakle Andrzeja Łapickiego, "Pana Jowialskiego" Tadeusza Bradeckiego. To, że "Dożywocie" i "Śluby panieńskie" dają szansę na wspaniały, żywy teatr, pokazał Jan Englert w Narodowym. Spragniony jak kania dżdżu czekałem premiery "Pana Jowialskiego" w reżyserii Anny Polony i Józefa Opalskiego. Współpracownicy Konrada Swinarskiego (!) stworzyli spektakl kuriozum. Miałem wrażenie, że chcieli pokazać, jak Fredry reżyserować nie należy. Anna Polony zagrywała się na śmierć, robiąc z pani Jowialskiej zidiociałą staruszkę w czepcu i okularach. Marian Opania pokazał pana Jowialskiego jako bezzębnego, sepleniącego staruszka. Oboje się ośmieszali, grając starsze małżeństwo pod wpływem alkoholu. Zataczali się, niemal turlali po scenie. Śmiechu miało być co niemiara. A wypadało rzewnie zapłakać nad niezrozumiałym zachowaniem artystów, którzy przecież nie musieli rozmieniać na drobne swojego wielkiego dorobku. Kiedy oglądałem Aleksandrę Grzelak w roli Heleny, zrozumiałem, skąd się wzięło w Polsce tyle feministek. Sam chciałem zostać feministką, gdy widziałem biedną uciśnioną konwenansem dziewczynę, która dłońmi chroni przyrodzenie, jakby wylądowała w dark roomie pośród zezwierzęciałych samców. Tymczasem naprzeciw był niegroźny Grzegorz Daukszewicz w roli Ludmira. Uśmiech wracał mi na usta, gdy pojawiał się znakomity Wojciech Malajkat. Dopieścił w każdym szczególe rolę Szambelana, zwariowanego ornitologa z fredrowskich czasów. Zastanowiła mnie Krystyna Janda. Zagrała Szambelanową, wdowę po jenerale-majorze Tuzie - serio. Rozumiem. Ale jak mogła pozwolić, by z teatralnej perełki powstała sztuczka grana pod publiczkę? Przecież znowu wszystko będzie na Fredrę.

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2019 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni