kup bilety online

Komunikat prasowy

Rzeczywistość przedstawiona zakończona

Anna Wróblowska, www.silesiakultura.pl

VIII Festiwal Dramaturgii Współczesnej "Rzeczywistość przedstawiona" w Zabrzu ocenia Anna Wróblowska w portalu silesiakultura.pl

Kolejne teatralne święto na Śląsku dobiegło końca - w niedzielny wieczór zakończył się w Zabrzu VIII Festiwal Dramaturgii Współczesnej "Rzeczywistość przedstawiona". Czas więc na małe podsumowanie.

Na początek wyśmienite danie zaserwowali nam gospodarze. "Bardzo zwyczajna historia" w reżyserii Henryka Adamka pokazała siłę teatru opartego na metaforze, pobudzającego wyobraźnię widza rozmaitymi zmysłami. Dowiodła także, że wbrew pozorom, w zabrzańskim zespole tkwi spory potencjał, potrzebny jest tylko reżyser, który go wydobędzie z aktorów. Adamkowi przynajmniej w połowie obsady udało się to znakomicie, a to już spory sukces.

Po bajce przyszedł czas na teatralne reportaże. "Żyd" Teatru Polskiego w Bielsku-Białej zapoczątkował na zabrzańskim festiwalu nurt rozliczeń z przeszłością i wadami narodowymi. Wyreżyserowany przez Roberta Talarczyka spektakl pozornie traktuje jedynie o ciągle żywym polskim antysemityzmie. Jeśli jednak wejść głębiej w strukturę tekstu Pałygi i samego przedstawienia, należy zauważyć, że antysemityzm jest tu tylko jednym z możliwych przykładów na nasze wybiórcze podejście do narodowej przeszłości. Jest przykładem na powszechnie stosowaną praktykę zamiatania pod dywan prawd bolesnych, nie najlepiej o nas świadczących. Mało chwalebne epizody w naszej historii przeleżały pod tym dywanem wiele lat, Pałyga i Talarczyk powoli odchylają brzeg tego dywanu, ukazując zgromadzone pod nim brudy. W rozliczaniu się z demonami przeszłości doskonale pomaga im bielski zespół, który sprawia, że mało teatralna w formie opowieść nie nuży nawet przez chwilę.

W podobnym tonie, choć znacznie gorszej jakości, utrzymany został spektakl "Nowonarodzony" częstochowskiego Teatru im. Mickiewicza według tekstu i w reżyserii Łukasza Wylężałka. Półtoragodzinne streszczenie historii Polski od pierwszej wojny światowej, przekazywane w formie bełkotu pijaka zmęczyło nawet najbardziej wyrafinowanych teatromanów. Tekst Wylężałka niepozbawiony wad dodatkowo stracił na wartości przez mało atrakcyjną formę wystawienia. Umiarkowanym sukcesem można nazwać także przywiezioną przez legnicki Teatr im. Modrzejewskiej "Lustrację"Krzysztofa Kopki w reżyserii autora. Zaletą tekstu jest z pewnością wielostronność spojrzenia. U Kopki nie ma jednoznacznie złych ubeków i nieskazitelnych ofiar, lustracja i współpraca ze służbami bezpieczeństwa zyskują tu ludzkie, co nie znaczy, że doskonałe oblicze. Przedstawienie traci jednak na zbyt dużej ilości wątków i postaci się w nim pojawiających, przez co nie brak mu dłużyzn i przegadania. Ale za to nie zawiódł legnicki zespół, dając przedstawienie na solidnym poziomie aktorskim. Na szczęście to przedstawienie zakończyło nurt stricte publicystyczny festiwalu, na scenie znów zagościł teatr, a nie reportaż.

Najbardziej ciekawą teatralną formę dla rozliczeń z naszymi demonami znalazła Monika Strzępka, która wyreżyserowała tekst Pawła Demirskiego "Był sobie POLAK POLAK POLAK i diabeł" w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu. Bulwarówka Demirskiego obnaża demony naszej rzeczywistości oraz pokutujące w społeczeństwie stereotypy. Strzępka z Demirskim powołują do życia grupę zombies, wśród których znalazły się takie postacie, jak dresiarz, biskup-pedofil, niemiecki turysta, sobowtór Jaruzelskiego, gwiazdka pop czy przedstawiciel społeczeństwa konsumpcyjnego. W oczekiwaniu na pociąg do wieczności upiory budują obraz Polski i Polaków, nieźle sobie używając. Slapstickowe gagi, czarny humor, morze groteski, świetne kreacje aktorskie i chwyty metateatralne czynią z tego przedstawienia prawdziwą ucztę dla widzów.

Inną stronę rzeczywistości, dotykającą bardziej osobistych czy rodzinnych dramatów pokazały przedstawienia "Osaczeni" w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej z teatru im. Jaracza w Łodzi oraz "Poważny jak śmierć, zimny jak głaz" w reżyserii Tomasza Obary z Teatru Ludowego w Krakowie. "Osaczeni" Władimira Zujewa to historia rosyjskiego żołnierza, który jako jedyny ze swojego oddziału powrócił żywy z wojny w Czeczenii. Jednak okrucieństwo wojny odcisnęło na nim tak duże piętno, że w zasadzie jest martwy za życia, niezdolny do funkcjonowania w normalnym społeczeństwie. Bestialstwo, z jakim spotkał się na wojnie, wdziera się do jego codziennego życia, wspomnienia wojny nie pozwalają mu żyć normalnie. Przejmująca historia Wesołego i jego kumpla Łarika, który w wojnie nie brał udziału, traci na zbyt ekspresyjnym wykonaniu Kamila Maćkowiaka i Sambora Czarnoty. Po pół godzinie nieustannego rzucania się po scenie, krzyku, przekleństw i przemocy, widz czuje się znużony, zwłaszcza, że ma świadomość, iż niewiele już się w tym spektaklu zmieni. W przedstawieniu Bogajewskiej zabrakło elementów wyciszenia, które na zasadzie kontrastu pozwoliłyby na wydobycie krzyku rozpaczy głównego bohatera.

Zupełnie obojętnym widzów pozostawiło przedstawienie Teatru Ludowego. To historia amerykańskiej rodziny: ojca przyklejonego do telewizora i puszki piwa, córki narkomanki i prostytutki, syna biorącego udział w grach, w których morduje się ludzi i matki szukającej ratunku w świętych obrazkach. Szkoda tylko, że nic z tej historii nie wynika, poza znudzeniem wśród publiczności.

Najwięcej wątpliwości budzi zaproszenie spektaklu "Kobiety w sytuacji krytycznej" w reżyserii Krystyny Jandy z Teatru Polonia w Warszawie. Wszak festiwal ma oceniać przede wszystkim dramaturgię, a ta w przedstawieniu Polonii jest wyjątkowo niskich lotów. Nie są w stanie obronić jej nawet doskonałe kreacje aktorek: Lidii Stanisławskiej, Marii Seweryn, Doroty Pomykały, Joanny Pokojskiej i Małgorzaty Zajączkowskiej. Czegokolwiek by nie zrobiły na scenie, przedstawienie pozostanie jedynie inscenizacją kiepskiej literatury kobiecej, która sensu życia kobiety upatruje w posiadaniu mężczyzny u swego boku.

Już z tego krótkiego opisu widać, że w tym roku w Zabrzu przynajmniej połowa z prezentowanych przedstawień warta była obejrzenia. Biorąc pod uwagę kondycję niektórych śląskich festiwali, jest to wynik bardzo dobry.

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2018 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni