kup bilety online

Komunikat prasowy

Zwierciadło na scenie

Janusz R. Kowalczyk, Życie Warszawy nr 151

Na zakończenie sezonu Krystyna Janda wystawiła "Grube ryby" Michała Bałuckiego. Znakomita obsada i aktualny tekst gwarantują, że w Polonii zobaczymy zabawną, ironiczną komedię o nas samych.

Komedia z 1881 r. rozgrywa się w mieszczańskim salonie państwa Ciaputkiewiczów (Wiesława Mazurkiewicz i Ignacy Gogolewski). Uporządkowane życie małżeństwa zakłóca nagły przyjazd z pensji ich wnuczki Wandy (Małgorzata Kocik) i jej przyjaciółki Heleny (Justyna Kulig). Stali partnerzy Ciaputkiewicza do gry w wista - starzy kawalerowie Wistowski (Sławomir Orzechowski) i Pagatowicz (Artur Barciś) - czują zagrożenie.

Majętni, na stanowiskach, w dodatku stanu wolnego są tytułowymi "grubymi rybami". Wistowski ostrzega więc Pagatowicza, że nie mogą dać się złowić. Bo choć są trzykroć starsi od przybyłych siedemnastolatek, zdają się wprost wymarzonymi partiami dla panien na wydaniu.

Ich starokawalerskie śluby zdadzą się szybko na nic, bo dzierlatki z miejsca owijają sobie starszych panów wokół palca. Zamiary dziewczyn okażą się zresztą zgoła odmienne od wyobrażeń panów, którzy szybko wpadną w sidła własnych mrzonek.

Aktorska potęga

Akcja tej klasycznej komedii pomyłek niesie wiele przezabawnych dialogów i sytuacji, umiejętnie podkreślanych perfekcyjną grą aktorów. Michał Bałucki najpełniej odmalował sylwetki mężczyzn, stąd też uwagę zwracają głównie brawurowo poprowadzone kontrastowe postaci podstarzałych lowelasów. Sławomir Orzechowski bryluje w lansadach wokół Wandy jako energiczny Wistowski, podczas gdy pod Arturem Barcisiem w roli safandułowatego Pagatowicza w tańcu z Heleną załamują się patykowate nogi.

Największą satysfakcję daje jednak obserwacja wyciszonego, lecz wspaniale wyrazistego aktorstwa Ignacego Gogolewskiego. Jego Onufry Ciaputkiewicz to kwintesencja możliwości, jakie daje postać dobrodusznego emeryta, któremu po 40 latach małżeństwa zdarza się eksces... spóźnionego przyjścia na obiad. Wspaniały aktor rewelacyjnie podaje kwestie, zmuszając widzów do paroksyzmów śmiechu. Potęga.

Nic się nie zmienia

Lata płyną, ale w ludzkiej obyczajowości od czasów Bałuckiego niewiele się zmieniło. Doskonałym potwierdzeniem tego jest udane widowisko Krystyny Jandy. Widowisko harmonijnie zgrabne, przepełnione żywiołem niefrasobliwej wesołości, w której ze zdumiewającą mocą ujawniają się ludzkie charaktery. Brawa dla pani reżyser, która stworzyła dynamiczną, przepojoną dobrym ciepłem, ironiczną komedię o nas samych.

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2019 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni