kup bilety online

Komunikat prasowy

Sąsiedzi. Dzień pierwszy

Marta Zgierska, Nowa Siła Krytyczna

Głównym wydarzeniem pierwszego dnia festiwalu "Sąsiedzi" był występ Teatru Polonia ze spektaklem "Boska!"[na zdjęciu]. Dobrze, że nieco mieszczańskie deski Teatru im. Osterwy gościć mogą czołowych polskich aktorów, a lubelscy widzowie mogą wyczuć pewne subtelne różnice w samej kreacji scenicznej.

Amerykanka Florence Foster Jenkins okrzyknięta została najgorszą śpiewaczą świata. Pomimo zupełnego braku talentu, występowała w największych salach koncertowych, doszła nawet do Carnegie Hall, gdzie na jej koncert wyprzedano wszystkie bilety. Choć historia Jenkins staje się coraz częściej inspiracją dla teatru, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że autentyczna historia, w rzeczywistości, jest materiałem trochę żenującym, trochę przewartościowanym, w celu możności napisania o niej sztuki teatralnej.

O "Boskiej" Teatru Polonia napisano już wiele. Chwali się doskonałą kreację Florence stworzoną przez Krystynę Jandę, ciężkie przygotowania aktorki do nieczystego śpiewu, a także podkreśla sukces całości, którego miarą jest chociażby wypełniona po brzegi sala i długie owacje.

Historia pokazana jest przez Andrzeja Domalika w bardzo dobrotliwy i prostoduszny sposób. Z cicho zaszytą refleksją ogólniejszą, o odnajdywaniu się w społeczeństwie, o naiwności, o samoświadomości i jej zafałszowaniu, o fascynacji i przywiązaniu. Zaszytą tak mocno w celowym kiczu scenograficznym, ze srebrnymi skowronkami i Rykusiem na czele. Zaszytą tak cicho, aż ginącą wśród salw śmiechu. I cóż poradzić, pełniej wybrzmieć ona nie mogła, ot tradycyjny komediowy morał, zawarty w końcowej scenie-poincie Macieja Stuhra.

Pomimo doskonałego warsztatu, obsady pełnej uznanych aktorów i całkiem ciepłej scenicznej atmosfery, "Boska!" może jednak drażnić, może nie chwytać za serca, może nawet męczyć. I odczucia takie, choć giną w ogólnym obrazie odbioru, bynajmniej jednostkowe nie są. Spektakl bardziej z repertuaru teatru bulwarowego, aniżeli z rejonów choć trochę wysublimowanych. Osobiście smuci mnie trochę fakt, że "Boska!" podawana jest jako sztuka o sile spełniania marzeń, a tak naprawdę mówi o sile pieniądza, który pomaga ziścić nawet niedorzeczne zachcianki.

Dla tej części publiczności, która odnajduje się w podanej estetyce, dla której dwugodzinny śmiech z fałszującej Florence jest źródłem przyjemności, zabawa jest wyśmienita. Bo, mimo że opowieść przedstawiana jest z perspektywy akompaniatora Cosme McMoona (Maciej Stuhr), który z czasem przywiązuje się do ekscentrycznej śpiewaczki, mimo istniejących rysów psychologicznych, to właśnie pierwiastek ludyczny zdecydowanie dominuje nad jakimikolwiek innym.

Pierwszy dzień "Sąsiadów" to nie tylko wytęp Teatru Krystyny Jandy. Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem Lutrek z Wrocławia zainaugurował nurt teatrów dziecięcych, oferując najmłodszym dobrą zabawą, popis chodzenia na linie czy klaunadę. Pozostałe dwa spektakle znajdowały się na orbicie, o dziwo, żydowskiej. Teatr Mystorin z Izraela przedstawił "Synagogę", która pomimo offu z tłumaczeniem, dla większości odbiorców okazała się zupełnie nieczytelna. I tak naprawdę oprócz pewnych wrażeń wizualnych i akustycznych ciężko mówić tu o jakimś głębszym sensie. Porównywalnie dzieje się z polskim "Kadisz" Teatru A z Gliwic. Teatr religijny, dosyć mocno eksponujący, przynajmniej w odautorskich opisach spektakli, swoje idee i inspiracje. Nadbudowa ideologiczna powstaje także w przypadku "Kadisz" - Noc Kryształowa 1938 roku. Ciężko jednak odnaleźć te treści w samym spektaklu. Plenerowe widowisko przeprowadzone zostaje z trochę nieuzasadnionym rozmachem. Nadmiar emfatycznej muzyki, kocioł cyrku, misterium i akrobatyki, w którym jakiekolwiek symbole, choćby stosowane w nadmiarze, gubią się.

Choć "Sąsiedzi" nie rozpoczynają się zbyt pewnie, bo obok różnie wypadających opisanych tu spektakli, mamy nieoczekiwane zmiany w programie (między innymi do Lublina nie zawita Narodowy Teatr im. Iwana Franko z Ukrainy), to dzięki wychodzeniu teatru w przestrzeń miasta, dzięki żywiołowemu klubowi festiwalowemu w Wirydarzu Centrum Kultury, wyczuwalna jest wyjątkowa atmosfera, tak bardzo różniąca się od innych lubelskich festiwali teatralnych.

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2018 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni