Recenzje

kup bilety online

Wysocki czci godny

69. rocznicę urodzin rosyjskiego aktora i barda Wołodii Wysockiego warszawski Teatr Polonia uczcił udaną premierą sztuki "Rajskie jabłka" Raszyda Tuguszewa.

Los wspaniałego, choć niepokornego artysty zilustrowany został jego songami w wykonaniu Jewgienija Malinowskiego i Żanny Gierasimowej - rodaków wielkiego rosyjskiego twórcy, od lat zaaklimatyzowanych w Polsce. Gierasimowa także, wraz z Rymwidem Błaszczakiem, wyreżyserowała przedstawienie.

Piosenki Wysockiego, z pasją chrypiane przez autora przy wtórze gitary, zawsze spotykały się w Polsce z gorącym odbiorem. W końcu lat 70. krążyły u nas zarówno te oficjalnie wydane w ZSRR na płytach wytwórni Miełodia, jak i nagrania magnetofonowe. O ile pierwszych słuchało się w kiczowatych aranżacjach, o tyle jakość odbioru drugich psuł zazwyczaj nieznośny szmer, spowodowany ogromną liczbą kolejnych przekopiowań na taśmy i kasety.

Dobra znajomość repertuaru rosyjskiego barda u nas stanowi poniekąd przeszkodę w odbiorze nowych tłumaczeń. Pierwsze zaskoczenie to "Obława", która zupełnie nie przypominała szeroko rozpowszechnionej wersji Jacka Kaczmarskiego. Trzeba było jeszcze kilkunastu następnych minut i "Łaźni", by widzowie przekonali się do wykonawców.

Jednak polska fascynacja Wysockim znajduje odbicie nawet w tekście sztuki Tuguszewa. Padają nazwiska Andrzeja Wajdy, Daniela Olbrychskiego - obecnych zresztą na premierze, z którymi rosyjskiego aktora łączyły o wiele serdeczniejsze więzi, niż wynikałoby to z planowanej wymiany kulturalnej między PRL i ZSRR.

Jest także mowa o Jerzym Hoffmanie i Krzysztofie Zanussim oraz o gorącym przyjęciu "Hamleta" z Wysockim w roli głównej, w inscenizacji Jurija Lubimowa, kiedy przedstawienie moskiewskiej Taganki w 1980 r. zawitało do Warszawy.

Tempo"Rajskich jabłek" dyktują jednak nie dialogi, ale kolejne pieśni, komentujące - i kontestujące - bezmiar szarzyzny radzieckiej rzeczywistości. Obok ich autora nieustannie krąży kobieta, nazywana w jednym z utworów rozmaitymi imionami, jakkolwiek wiadomo, że ostatnie lata życia dzielił on z francuską aktorką Mariną Vlady. Ich wzajemny zaczepno-odporny klincz wynikający z zazdrości - o sukcesy, powodzenie, fanów - budował klimat kolejnych scen.

Pojawia się nawet efekt zagrożenia, gdy parze bohaterów na radzieckiej granicy odebrano paszporty. Jednak zwarty szpaler pograniczników z celnikami i komendantem placówki, jaki ruszył w ich stronę, okazał się... kolejką chętnych po autografy.

Wspomnienia z Warszawy czy Paryża przebiły wrażenia ze Stanów Zjednoczonych z Lizą Minnelli u stóp mistrza. W przerwie między pieśniami bratał się z nim sam Robert de Niro.

Aktorzy grają po polsku, z wdziękiem zmiękczając głoski, ale piosenki są śpiewane po rosyjsku, z tłumaczeniami rzutowanymi na ścianę. W tle - fragmenty radzieckich filmów propagandowych.

Niesamowita witalność, ekspresja przekazu i charakterystyczny chrapliwy baryton w głosie Jewgienija Malinowskiego sprawiają, że zapomina się, iż nie są to wykonania oryginalne. A i Żanna Gierasimowa przekonująco uosabia Marinę Vlady. Emocje obojga są niemal stale na najwyższych obrotach.

Ich nieustanna krzątanina po scenie, jak i niebywała łatwość w przechodzeniu od dialogów dośpiewu wzbudzają podziw i szacunek dla warsztatowej perfekcji rosyjskiej szkoły aktorstwa. Z "Rajskich jabłek" w Polonii wychodzi się z satysfakcją obcowania ze sztuką, która nikogo nie pozostawia obojętnym.

JANUSZ R. KOWALCZYK Raszyd Tuguszew, "Rajskie jabłka - sceny z życia Włodzimierza Wysockiego", przekład Robert Worsztynowicz, reżyseria Żanna Gierasimowa, inscenizacja Rymwid Błaszczak, scenografia Katarzyna Lewińska, premiera 25 stycznia 2007 r., Teatr Polonia, Warszawa.
Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
prawny
teatrów

WYPOSAŻENIE TEATRÓW
DOFINANSOWANO
ZE ŚRODKÓW

PREMIERY W 2020 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ

PATRONI MEDIALNI

Z OSTATNIEJ CHWILI !
X