kup bilety online

Komunikat prasowy

Kilka uwag o przedstawieniu

O wystawieniu „Policji” zaczęliśmy rozmawiać z aktorami Teatru Montownia w drugim roku rządów tzw. dobrej zmiany. Sławomir Mrożek – z jego genialnym konceptem konsekwentnego domyślenia realności do absurdu – wydał nam się wówczas zadziwiająco trafnym prorokiem nowopowstałej rzeczywistości, a sztuka sprzed 60 lat niemal idealnym komentarzem do nonsensów osobliwej quasi-rewolucji społeczno-politycznej z 2015 roku. Quasi-rewolucji, dla której fundamentem – rzekomo racjonalnym! – stała się wizja Polski i świata, wykreowana już ćwierć wieku wcześniej w umyśle człowieka deklarującego, iż pragnie zostać emerytowanym zbawcą narodu.

Jednocześnie zrodził się nam w głowach pomysł, by nawiązać z „Policją” twórczy dialog i zestawić ją z tekstem współczesnym, który również – na drodze logicznej destrukcji nielogicznej konstrukcji – redukowałby rzeczywistość do absurdu, przywracając tym samym należytą rangę zdrowemu rozsądkowi. By to było możliwe, należało sztukę Mrożka uważnie przeanalizować i odnaleźć w niej rdzeń autorskiej myśli.

Co jest konstrukcją świata „Policji”? Idea arcypolicyjności, zakładająca, że supersprawne służby mundurowe muszą ostatecznie doprowadzić do zaniku wszelkich przejawów oporu czy nielojalności wobec władzy. Co jest logiczną destrukcją owej nielogicznej konstrukcji? Doprowadzenie idei do zapowiadanego przez nią finału: jeśli istotnie policji kiedykolwiek udałoby się w jakimkolwiek państwie zaprowadzić całkowity porządek – a więc jeśli arcypolicyjność stałaby się absolutem! – ów zmaterializowany absolut unicestwiłby ideę początkową. Wszak idealna arcypolicyjność musi zrujnować samą rację istnienia policji. Dlatego – by nie zniknąć pod ciężarem własnej doskonałości – policja finalnie zawsze będzie się zwracać przeciw absolutowi własnej arcypolicyjności i go niszczyć. Tak właśnie wygląda Sławomira Mrożka reductio ad absurdum.   

„Policja” powstała w 1958 roku, dwa lata po tzw. październikowej odwilży, poprzedzonej wieloma latami stalinowskiego terroru. Nic więc dziwnego, że autor uznawał arcypolicyjność za ideę-fundament ówczesnej Polski. A jak wygląda idea założycielska Polski z drugiej dekady XXI wieku? Zastanawiając się nad tym, uświadomiłem sobie, że jest nią infantylny fantazmat – obietnica odbudowy ojczyzny idealnej – który każe współczesnym Polakom obracać się w stronę czasów minionych jako rzekomo jedynego źródła ich godności, tożsamości oraz siły.

W swojej przenikliwej książce „Retrotopia. Jak rządzi nami przeszłość?” zmarły w 2017 roku filozof Zygmunt Bauman opisuje ów fantazmat jako mrzonkę o utraconej/skradzionej/porzuconej przeszłości, w której jakoby istniała gorąca wspólnota serc i dusz. Mrzonce zaś towarzyszy nostalgia, w której Bauman widzi „mechanizm obronny w epoce przyspieszonego rytmu życia oraz wstrząsów historii”. Ten pancerz – uformowany z lęków przed niepewną przyszłością i tęsknoty za ciągłością w pofragmentaryzowanym świecie – jest jednak ułudą i zamiast bronić przed spodziewanymi ciosami, przemienia się w klatkę-pułapkę, z której nie można się wyrwać. Celnie pisze o tym w książce „Wyspiański. Burzenie polskiego kościoła” inny polski filozof Piotr Augustyniak:

„Polskim ukrytym życiem jest przeszłość, która w formie różnych swoich mieszkańców-upiorów determinuje nasze wyobrażenia, pragnienia, obawy i kierunki naszej zbiorowej aktywności, a także obszary naszego bezczynu […]. Popęd śmierci jest prawdziwym polskim suwerenem. […] Przykuwa nas do grobów przeszłości […] i odnajdywania tam rzekomo zdradzonej i pogwałconej, a jednak wciąż żywej i mogącej się odrodzić polskiej wielkości […]. Z decyzją o zwrocie ku polskiej przeszłości łączy się obietnica rozkoszy. Wkraczając w tę grobową przestrzeń, Polska i jej dzieci mają odzyskać znów smak życia wzniosłego i świetlanego, odnajdywać jego niecodzienny sens […]. Obietnica pełni życia w zamian za dobrowolne zamknięcie się w grobie. Rozkwit przez samozniszczenie”.

Na książkę Augustyniaka trafiłem, pracując nad sztuką, która miała dopełnić „Policję” Mrożka. Przywiódł mnie do niej fragment dramatu Stanisława Wyspiańskiego „Wyzwolenie”, który stał się mottem moich rozmyślań nad tym, co dziś zastąpić może arcypolicyjność jako ideę wartą zredukowania do absurdu. Oto krzyczy Konrad w III akcie „Wyzwolenia”:

„Harpio narodu! Siły ssiesz nasze i spalasz je w czczy dym! Tyżeś to wzeszła nad domostwa, nad chaty. […] Oto chcesz je pogrążyć w niechybną NOC ŚMIERCI, w niechybną NOC ZATRACENIA!”  

Z powyższego fragmentu zaczerpnąłem nie tylko tytuł sztuki, ale i jej założenie dramatyczne. Zrozumiałem bowiem, że tym, czym dla Polski komunistycznej była arcypolicyjność, tym dla Polski dobrozmianowej jest arcynarodowość, odmieniana w propagandowych mediach przez wszystkie przypadki, deklarowana przez rządzących w każdym ich przemówieniu, wykrzyczana podczas hurapatriotycznych marszów i miesięcznic, a także odbierana tym, którzy z racji poglądów niepasujących do oficjalnej sztancy, rzekomo na nią nie zasługują.

Moja logiczna destrukcja nielogicznej konstrukcji – czyli arcynarodowości – na której opiera się dzisiejszy polski fantazmat, wygląda zatem następująco: narodem, jak się nam obecnie powtarza, są wszystkie pokolenia, również nieżyjące. Ponieważ każdy członek narodu ma prawo zabierać głos we wspólnotowym dyskursie, zatem na równych zasadach żywi mają prawo oceniać zmarłych, a zmarli żywych. Co więcej: jeśli przyznajemy żyjącym prawo do wykluczania ze wspólnoty narodowej tych nieżyjących, których czyny, zdaniem żyjących, wspólnocie szkodziły, to również i nieżyjący mają prawo wykluczać ze wspólnoty żyjących, którzy – ich zdaniem – źle gospodarują powierzoną im schedą.

I tak właśnie dzieje się w „Nocy zatracenia”. Na skutek okoliczności, których sprawcą jest Infant (w sztuce Mrożka dziecko z portretu wiszącego z gabinecie Naczelnika Policji, a w mojej – podstarzały dyktator), zmarli członkowie wspólnoty narodowej zjawiają się pewnej nocy w kraju, by poddać ocenie żyjących. A ponieważ jest ich znacznie więcej, okazuje się, że na drodze demokratycznego sądu żyjąca mniejszość zostaje przez nieżyjącą większość w całości wygumkowana z narodu i nie ma od tego odwołania. Tak oto idealna arcynarodowość wymazuje realny naród, a zmaterializowany absolut unicestwia swą ideę początkową.

 

Andrzej Saramonowicz

 

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2020 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni