kup bilety online

Komunikat prasowy

Soczysty konterfekt marionetek wg Jandy

«"Grube ryby" Michała Bałuckiego to znakomicie napisana komedia ludzkich charakterów. Wciąż modna i aktualna. Niby ramotka, ale jakże świeża, dowcipna. I trzeba ją tylko umiejętnie wyreżyserować i zagrać. To się znakomicie udało Krystynie Jandzie i jej zespołowi. Janda nie poszła w stronę nowoczesnych inscenizacyjnych szaleństw. Miało być i jest zwyczajnie, po bożemu.

Wiejska posiadłość z końca XIX w. Onufry i Dorota oczekują na przyjazd wnuczki Wandy z koleżanką Helenką. Scenograficzno-kostiumowa dbałość wytwarza już po rozsunięciu kurtyny odpowiedni nastrój tajemniczości i oczekiwania - jakież te dziewczęta są. Najbardziej podnieceni całą sytuacją są dwaj starzy kawalerowie Wistowski i Pagatowicz - tytułowe "grube ryby". Panowie należą do tak zwanych "nadzianych facetów". Drżą więc o swoją kasę. Są przekonani, że młode panny polecą na ich zasobny mieszek. Czy tak się stanie? - odpowie spektakl.

A przedstawienie jest mistrzowskim popisem aktorskiego talentu, warsztatu i możliwości. To gwiazdorskie przedstawienie, teatralny deser, ciastko z melbą w jednym. Wśród mistrzowskiej obsady bryluje Artur Barciś jako Pagatowicz. Prześmieszny wprost kostium, znakomita charakteryzacja i vis comica sprawiają to, że aktor już na wejście otrzymuje frenetyczne brawa. Niekwestionowaną perełką tej roli jest niemal surrealistyczny, dziwaczny taniec aktora. To aktorski majstersztyk.

Cudowną rolę tworzy Ignacy Gogolewski jako Ciaputkiewicz. Aktor jak zawsze po mistrzowsku jest wyciszony, gra z dystansem i ogromną dozą

humoru. Każdy ruch, gest Gogolewskiego jest godny analizy artystycznej, służyć może młodym adeptom teatralnego rzemiosła jako wzór do naśladowania.

Rzadko oglądana w teatrze Wiesława Mazurkiewicz stworzyła kolejne inscenizacyjne cudeńko. W jej interpretacji roli jest miłość, ciepło, ale i przekora, i zadziorność.

W tym bogatym, soczystym konterfekcie epoki i charakterów nie można pominąć roli Wistowskiego granej przemiennie przez Cezarego Żaka i Sławomira Orzechowskiego. Obaj aktorzy wykorzystują swój talent komediowy do tak zwanego imentu.

Są w spektaklu dwie postaci grane przez studentki szkół teatralnych w Łodzi - to Małgorzata Kocik - studentka Janusza Gajosa i Justyna Kulig z Akademii Krakowskiej - studentka Jerzego Treli. Obie dziewczyny dają talentu. Są w interpretowaniu swoich ról świeże, nowoczesne, ale trochę w opozycji do reszty aktorów grających w spektaklu. Młode aktorki grają krzykiem. Zupełnie niepotrzebnie. Bronią jednak swoje postaci urodą, żywiołowością, dobrymi chęciami i zaangażowaniem. Na aktorski warsztat trzeba jeszcze trochę poczekać.

Chyba niezbyt dobrze w kostiumie z epoki czuje się Krzysztof Kiersznowski grający tak wiele ról szwarccharakterów.

Ten teatralny deser widzowie spałaszują z ogromną przyjemnością. Warszawska publiczność dawno nie oglądała tak skonstruowanego przedstawienia. Bez zadęcia, z ogromną reżyserską precyzją, lekkością i tak wielkim bogactwem charakterów łudzi - marionetek, którzy przystają do współczesnej rzeczywistości. I choć z pozoru wydawać by się mogło, że tekst Bałuckiego jest płaski i banalny, to w rzeczywistości tak nie jest.

Mistrzowska gra aktorów, precyzyjna reżyseria wprowadzająca widza w soczysty obraz epoki, dowcipne dialogi, inscenizacyjne brawurowe tempo.

Spektakl jest okazją do prawdziwego, zdrowego śmiechu, który staje się być lekiem na całe współczesne zło. Zagonienie i szaleństwo. "Grube ryby" są przedstawieniem dla publiczności szukającej w teatrze radości, śmiechu, odpoczynku. Znajdą to na pewno. Zabawa i satysfakcja jest zapewniona przez aktorów i reżyserów.

Nic więc dziwnego, że brawa dla artystów długo nie milkną po zasłonięciu kurtyny.»

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2019 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni