kup bilety online

Komunikat prasowy

Spełnione marzenia

Katarzyna Binkiewicz, www.teatrdlawas.pl

Florence Foster Jenkins jest istotnie fenomenem. Kobieta, która mimo całkowitego braku muzycznego talentu, słuchu i głosu, śpiewała na najznamienitszych scenach. Wierzyła w swoje marzenia tak mocno, że sukcesywnie spełniała je wszystkie. Znana jako „najgorsza śpiewaczka świata”, cieszyła się ogromną popularnością, a na jej koncerty zawsze przychodziły tłumy. Któż lepiej zafałszuje jej głosem, jeśli nie Janda? „Boską” gra już od kilku lat, a mimo to spektakl nadal cieszy się niesłabnącym powodzeniem – prawie tak dużym, jak sama postać Jenkins

„Boska” w reżyserii Andrzeja Domalika to wręcz sztandarowy obok „Shirley Valentine”, a teraz zapewnie także „Danuty W.”, spektakl i jedna z najwybitniejszych kreacji Krystyny Jandy. Wszak radośnie fałszować też trzeba umieć. Historii samej Florence Jenkins nie trzeba nikomu przedstawiać: dzięki majątkowi, który zostawił jej ojciec-bankier, mogła bez lęku realizować swoje największe marzenie – śpiewać na scenach operowych świata. Mimo braku jakichkolwiek predyspozycji wzbiła się na sam szczyt i osiągnęła w tej materii naprawdę wiele. Zapewne to właśnie paradoks i absurd całej sytuacji, w której kobieta całkowicie pozbawiona talentu zdobywa takie sceny jak Carnegie Hall, spowodowały, że zainteresował się nią cały świat. Jenkins emocjonalnie była dzieckiem, mimo realnych i jasnych przesłanek do tego, że śpiewać nie powinna, bardzo mocno wierzyła w swoją siłę i nie poddawała się nawet najostrzejszej krytyce. Krytyków uważała za niekompetentnych i zupełnie nieznających się na prawdziwej sztuce, zaś swój głos postrzegała jako wybitny i niepowtarzalny. W tym ostatnim niewątpliwie miała rację.

Janda i Jenkins to już niejako jedno. Aktorka w tej roli jest genialna, nie zostawia miejsca na jakąkolwiek krytykę. Imponuje środkami wyrazu, zachwyca karykaturalną pozą i całkowicie przepoczwarzoną impostacją głosu. Rozśmiesza do łez, do cna zagłusza jakiekolwiek wątpliwości. Tworzy fenomenalny duet z Maciejem Stuhrem, który towarzyszy jej grając na fortepianie. Akompaniujący muzyk stara się zatuszować rytmiczne katastrofy śpiewaczki i dogonić jej gwałtownie zmieniające się tempo, co wcale nie jest łatwym wyczynem. Domalik przenosi nas w świat sztuki wysokiej lecz otwartej dla każdego. Dekoracja, która ma przywodzić na myśl największe operowe sceny, imponuje, lecz nie przytłacza ani nie onieśmiela. Komiczne stroje przywdziewane przez bohaterkę są doprawdy urocze, rozczulają swoją słodyczą i dziecinnością.

Lekka i humorystyczna „Boska” to poza opowieścią o Jenkins także moralizatorska przypowieść o marzeniach. W dzisiejszych czasach z trudem przychodzi nam walka o własne pragnienia. Aspiracje gasną wraz z coraz mniejszym postrzeganiem jednostki jako samoistnie silnej. Ludzie przestają wierzyć w siebie i w utopie, które chcieliby zbudować. W istocie spektakl Domalika uzewnętrznia wszystkie te afekty, których społeczeństwo wstydzi lub boi się pokazywać. Traktuje o ogromnej wierze w marzenia i własną siłę do ich spełniania. Pokazuje, że nie warto poddawać się niepowodzeniom i złym słowom innych. Najważniejsze, by zawierzyć samemu sobie. Kluczem do spełniania marzeń jest podjęcie działania, wiara i dzielne dążenie do celu. Jeśli będziemy silni, nikt nie będzie w stanie nas zniechęcić czy zawrócić z drogi, którą obraliśmy.

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2018 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni