kup bilety online

Komunikat prasowy

Ostry nóż i idealne cięcie

Katarzyna Binkiewicz, www.teatrdlawas.pl

Faktem jest, że Krystyna Janda uwielbia być na scenie sama. W spektaklu „Ucho, gardło, nóż” królowa monodramów, kolejny już raz, przenosi widzów w świat mocnych uczuć i brutalnych emocji. Tym razem jednak, poza aktorskim kunsztem, Janda przekazuje nam o wiele więcej – tworzy i czyni widzów obserwatorami swoistej psychoterapii i rachunku sumienia. Monodram to sztuka trudna – zarówno dla aktorów jak i dla widzów. Nie każdy potrafi utrzymać uwagę widza, tak jak nie każdy potrafi wyłącznie dzięki własnym umiejętnościom zbudować postać i nadać jej sugestywny i wiarygodny charakter. Krystyna Janda stworzyła postać bardzo kontrastową, silnie przejaskrawioną, której widzowie wraz z kolejnymi minutami trwania spektaklu mogą  nie lubić, ale mogą też jej współczuć, czuć sympatię i chęć niesienia pomocy.

Tonka Babić to Serbka, która przeżywszy wojnę w byłej Jugosławii, nie potrafi  udźwignąć ciężaru swoich doświadczeń. Prześladowana powracającymi obrazami mordów, gwałtów i płaczu,  także trudnego dzieciństwa, nie potrafi poradzić sobie z towarzyszącymi jej  myślami pełnymi lęku i niepokoju. Tonka cała przepełniona jest buntem; gdyby tylko miała więcej siły, kto wie, może wszczęłaby jakąś rewolucję? Istotnie, nie byłaby to wojna o władzę, pieniądze czy wpływy. Byłaby to rewolucja dokonująca zmiany  społeczeństwa, tak według niej, zakłamanego, sprzedajnego i całkowicie pozbawionego wyższych uczuć. Niestety, cała  energia Tonki kumuluje się w niej samej, przytłacza ją, tłamsi i napawa panicznym lękiem. Emocje  eksplodują z niebywała siłą, gdy Tonka opowiada  o kolejnych, niezwykle traumatycznych przeżyciach. Może to dla niej forma terapii? Oczyszczenia?

Spektakl z pozoru śmieszny, w głębi opowiada o trudnych, szokujących i niekiedy wstydliwych aspektach życia. Janda pod przykrywką cynizmu, buduje postać przesączoną cierpieniem, goryczą i zwyczajną, ludzką bezsilnością. Trauma wojny, której Tonka doświadczyła w najczarniejszych jej odcieniach, doprowadziła ją do stanu, w którym paraliżujący lęk uniemożliwia jej normalne funkcjonowanie. Całe dnie spędza przed włączonym telewizorem, co istotne – z wyciszonym dźwiękiem. Tonka boi się huków i głośnych dźwięków, boi się ludzi, dzwonka do drzwi, własnych myśli o przeszłości i tych dotyczących przyszłości. Najlepszym przyjacielem są tabletki uspokajające, które przyjmowane na zmianę z tabliczkami czekolady, dają złudne wrażenie panowania nad sytuacją.

Tonka – choć używa przekleństw i krzyczy - jest  bezsilna; przeraża ją rzeczywistość, przeraża ją niesprawiedliwość i nielojalność żyjących wobec tych, którzy zginęli. Jej emocje udzielają się całej widowni. Tonka Jandy jest prawdziwa do imentu, każdy mililitr jej krwi przepełniony jest goryczą i palącym smutkiem. Adaptacja książki Vedrany Rudan nie jest wcale przerysowana, nie jest też prześmiewcza, ani zbyt patetyczna. Daje możliwość pokazania prawdziwej lekcji życia;  wojna myśli, burza emocji, dziejąca się między łóżkiem a telewizorem, staje się studium bezradności i panicznego lęku. Lęku przed życiem.

PTSD (posttraumatic stress disorder) to zespół stresu pourazowego będący skutkiem przeżycia jakiegoś traumatycznego wydarzenia. Tonka Babić jest wręcz podręcznikowym przykładem osoby żyjącej z PTSD.  Zatrzaśnięta w cierpieniu, każdym wspomnieniem zadając sobie ból, bezlitośnie stara się stworzyć sobie jak najbezpieczniejsze warunki życia. Cisza, spokój, czekolada i proszki uspokajające – wyposażenie idealne? Kontrowersyjność tego spektaklu, mimo tylu lat od premiery, nie cichnie. W tym szaleństwie, wydaje się jednak, jest metoda. Dwu godzinny monodram staje się swoistą terapią bohaterki. Widzowie czują się istotną częścią spektaklu, wręcz sprawczą i opiniotwórczą. Janda raz po raz, rozpoczyna dialog z publicznością, szukając potwierdzenia swoich słów. To pomaga jej Tonce uwierzyć i upewnić się w tym, że jest silna i jeszcze do końca nie oszalała.

Janda kreując postać Tonki, dopracowuje każdy emocjonalny szczegół do perfekcji, każdy spazm histerii czy cynicznego śmiechu; cierpienie i gorycz przeszyte są  bezsilnością, odrazą do samej siebie i społeczeństwa, w którym musi żyć. Obraz jest przy tym perfekcyjnie wyważony, treści trudne i niekiedy wręcz odrażające, przeplatane są bardziej lekkimi opowieściami o seksie czy przemycie pieniędzy. By stworzyć wartościowy spektakl  - Krystyna Janda udowadnia to po raz kolejny - nie potrzeba wielkich dekoracji, wystarczy odwaga, charyzma i siła ekspresji, by  ostrym nożem dotknąć naszych zmysłów,  przede wszystkim serca.

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od M.St. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2017 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni