kup bilety online

Komunikat prasowy

"Jandy trauma, wojna i śmiech"

Olgierd Błażewicz, Głos Wielkopolski nr 49/27.02

Jandy trauma, wojna i śmiech

"Ucho, gardło, nóż" w reż. Krystyny Jandy Teatru Polonia z Warszawy gościnnie w Poznaniu. Pisze Olgierd Błażewicz w Głosie Wielkopolskim.

Monodram jest sztuką trudną. Tak dla aktora jak i dla widzów, którzy zdecydowanie wolą pełnoobsadowe sztuki w wielkich inscenizacjach od spotkania z jednym tylko i to nawet najbardziej sprawnym wykonawcą. Ale są takie aktorki, które publiczność chce mieć dla siebie na wyłączność i do nich z całą pewnością zalicza się Krystyna Janda.
Na jej monodramie na Scenie Rozmaitości "Ucho, gardło, nóż" była pełna widownia, a długi dwugodzinny spektakl zamknęły owacje na stojąco. Atmosfera na widowni była gorąca chociaż w sali panował ziąb. Chwile konsternacji przeżyłem w czasie przerwy, kiedy publiczność tłumnie udała się po płaszcze do szatni. Czyżby nie zainteresowało ich życie Tomki Babic i prawda aktorska Jandy? Nikt jednak nie wyszedł; większość pań zdecydowała się tylko docieplić.
Autorski spektakl Krystyny Jandy, bo ona sama wybrała sobie tekst, napisała i zaadaptowała na scenę prozę Vedrany Rudan wyreżyserowała ją i po aktorsku zinterpretowała jest monodramem nader specyficznym i raczej niekonwencjonalnym. Jego wykonawczyni zaczyna kokieteryjnie, zwracając się wprost do widowni z pytaniem: kto chciałby dziś oglądać jakieś problemy pięćdziesięcioletniej kobiety po przejściach, która nie może spać i jest w potwornej traumie? Już po chwili daje nam jednak do zrozumienia że nie będzie nią do końca że będzie to tylko gra i monodram. I przez cały czas trwania spektaklu zwraca się wprost do nas: ludzie słuchajcie, co mi się wydarzyło. A życie Tomki Babic, o którym nam opowiada jest jednym koszmarem i ciągłym rozpamiętywaniem bratobójczej wojny serbsko-chorwackiej oraz wszystkich jej najbliższych, tak bezgranicznie w nią uwikłanych. Wszystko to ujęte zostało w formie, programowo chaotycznego monologu, na zasadzie owego strumienia świadomości i swobodnej gry skojarzeń. Traumatyczne kwestie następują tu po scenach bardzo zabawnych, a śmiech co chwila rozlega się na widowni, zwłaszcza gdy Tomka opowiadała nam o swoich doświadczeniach z seksem i z dawną jugosławiańską władzą. No i słownictwo. Niesłychanie wulgarne, dosadne, niecenzuralne, które miało tutaj jednak dodatkowy smaczek w ustach królowej z wielu sztuk oraz wielkiej damy salonów warszawskich.

"Jandy trauma, wojna i śmiech"
Olgierd Błażewicz
Głos Wielkopolski nr 49/27.02
28-02-2006

Kasa i foyer teatru są wynajmowane od m.st. Warszawy - Dzielnicy Śródmieście

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2017 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni